Parkinsonada, czyli jakto w korporacji bywa...

2 wrzesień 2008
Bogdan Pilawski
Lat temu kilka, w sam raz na wakacje, wyszła u nas książka "Witaj lenistwo", będąca satyrą na obyczaje współczesnych korporacji. Jej autorka pokazywała, jak pracując w dużej korporacji, można nie robić nic sensownego, a jedynie umiejętnie wpisywać się w korporacyjną obrzędowość.


Teraz też mamy coś podobnego - i nic straconego, gdy kto nie zdążył w wakacje, bo przed nami coraz dłuższe przecież wieczory, a nędza telewizji, szczególnie tej publicznej, nie zasługuje nawet na wysiłek sięgnięcia po pilota.

A na myśli mam książkę "Korporacja", której autorem jest australijski pisarz-debiutant Max Barry. Sam jej tytuł mówi niewiele, jednak konfrontacja z treścią przerasta oczekiwania. Do gdzieś dwóch trzecich akcja prowadzona jest błyskotliwie, niemal brawurowo, i przed czytelnikiem pojawiają się, niczym rozbłyski ogni sztucznych, kolejne, celowo przejaskrawione opisy korporacyjnych praktyk i zwyczajów. Dowodzącymi tego cytatami dałoby się zapełnić kilka takich felietonów. Dwa przykłady.

Pierwszy - fragment komunikatu dla korporacyjnej załogi: "Wartości naszych akcji zaszkodziła przesadna reakcja na niezależne od nas wydarzenia i straciliśmy kolejne czternaście procent, [...] ale warto odnotować, że spadek jest mniejszy niż osiemnastoprocentowy w ubiegłym kwartale, więc w kategoriach względnych zyskaliśmy cztery procent".

Drugi - o awarii sieci komputerowej w całej korporacji: "Działy nie informują kierownictwa o awarii, bo dobry kierownik wie, że do ścisłego zarządu dzwoni się zawsze tylko z dobrymi wiadomościami", i dalej, na ten sam temat: "Pozbawieni poczty elektronicznej pracownicy odkrywają sztukę porozumiewania się przez telefon. Dociera do nich, że dyskusje, które poprzednio wymagały trzech dni i sześciu maili, mogą być przez telefon załatwione w ciągu paru minut".

Ostatnia jedna trzecia książki jest jednak jakby słabsza, co tym bardziej razi w zestawieniu z błyskotliwą resztą. Autor nie bardzo chyba potrafił wyplątać się z tak obiecująco zawiązanej intrygi.

Całość zaczyna się, gdy któregoś ranka, w jednym z działów liczba dostarczonych tego dnia służbowych pączków jest o jeden mniejsza od liczby pracowników. Wątek brakującego pączka przewija się przez całą książkę, jednak myliłby się ten, kto kojarzyłby go z zapowiedzią zwolnienia z pracy. Byłoby to dla korporacji uwłaczające, bo i w dziedzinie zwalniania osiągnęła ona mistrzostwo. Przykład: świeżo upieczona kierowniczka musi się wykazywać, a więc również oceniać i zwalniać podwładnych. Rozmowa ze zwalnianą:

  • Zdecydowało to, że nie osiągnęłaś żadnych celów.

  • Jakich celów?

  • To prawda, że żadnych nie miałaś [...]. Podczas twojej ostatniej oceny mieliśmy zamiar ustalić dla ciebie cele, ale nigdy do tego nie doszliśmy. Dlatego w rubryce "Cele osiągnięte" musiałam zaznaczyć "żaden".


Niepokornych oskarża się też o kradzież komputera czy papieru firmowego, które - co prawda - niebawem odnajdują się w biurku szefa, ale kogo w międzyczasie miało w firmie nie być, tego już nie ma.

Nasze rodzime korporacje dalekie są jeszcze od tego poziomu. Ale młode kadry - przepraszam: zasoby - rosną i coraz lepiej radzą sobie z korporacyjną, polityczną poprawnością. Oni, podobnie jak bohaterowie naszej książki, dobrze już wiedzą, że: "nie ma czegoś takiego jak praca zespołowa, bo firma nie awansuje przecież zespołów".

Jeżeli ktoś pamięta teorię Parkinsona sprzed lat, to tu mamy do czynienia z parkinsonadą iście idealną. By dowiedzieć się dlaczego, trzeba jednak przeczytać całość. Warto. Chociażby dla własnego zdrowia psychicznego (i dobrej polszczyzny tłumaczenia, o co też dziś niełatwo).

Oceń artykuł

średnio: liczba ocen:

Komentarze

Redakcja Computerworld.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy...

Whitepaper Connect

Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME - Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2009 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88