Felietony: Bogdan Pilawski

Słowenia i Słowacja

Słowenia, to dała się jakoś przeżyć. Więcej- Słowenii nawet w ogóle nie trzeba było jakoś specjalnie przeżywać, bo mimo słowiańskości w nazwie leży gdzieś tam, za trzecimi chyba górami, wciśnięta między Austrię i Włochy i nie każdy u nas wie, gdzie to w ogóle jest.

Z dzwonkiem

Kryzysowa sytuacja, w jakiej - jak chcą jedni - nagle się znaleźliśmy, albo - jak uważają inni - w jaką nas wmanewrowano, stwarza jedyną w swoim rodzaju pokusę do poszukiwania dróg wyjścia. Ponieważ jednak nie do końca jasne są same przyczyny, dywagacje o sposobie wychodzenia zdają się być - przynajmniej obecnie - jałowe.

Nieco bliżej

To chyba jeszcze nie zasadniczy przełom, ale krok bardzo znaczący. Krok do tego, co próbuje się nazywać elektronicznym papierem. Czegoś, co miałoby właściwości komputera z dużym ekranem, z obrazem czytelnym w skrajnych nawet warunkach oświetlenia i co jednocześnie byłoby wygodne w użyciu, czyli lekkie, odporne na składanie i zwijanie, jak papier.

O braku powagi i innych takich

Ostatnia Polityka okładkowym tytułem A może by tak 100 dni powagi? wyraziła to, co sam bym o obecnych czasach napisał. Bo trudno patrzeć spokojnie, jak tu giełdy lecą na łeb na szyję, a kolejne gromadki zapraszanych na otwarcie nowojorskiej sesji giełdowej klaszczą i radują się jak dzieci.

Urna eletronica

W odległej (o ile dziś coś w ogóle może być odległe) Brazylii właśnie odbyły się wybory do władz lokalnych. Skoro wybierano władze lokalne, to i za lokalne można by zakwalifikować całe wydarzenie.

Po sąsiedzku

Gdy czytałem, w 34 numerze naszego Tygodnika felieton Sąsiada ze strony, nie wiedziałem, czy przeczytaliśmy tę samą książkę, czy też jestem tylko ganiony za wybór niewłaściwej, głównie ze względu na autora lektury. Myślę, że jedno i drugie. Sąsiada książka ta zirytowała, mnie się podobała.

Banki i chmurka

W tym tytule to wcale nie miało być żadnej chmurki i żadnego w ogóle zdrobnienia. Miała być zwykła, porządna chmura, czyli najbardziej oczywiste tłumaczenie angielskiego "cloud".

MOLINK

Kryzys polityczny z roku 1962, zwany kubańskim, uzmysłowił jego stronom, czyli USA i ZSRR, jak ważna jest potrzeba szybkiej wymiany informacji, której przepływ w jedną stronę trwał wówczas ponad sześć godzin. Toteż skutkiem tego kryzysu było nie tylko wycofanie rakiet z Kuby i z Turcji, ale również przekonanie o konieczności ulepszenia dróg i metod wzajemnej wymiany informacji. To, jak to wtedy czyniono, nie przystawało już do warunków, w których błędne odczytanie intencji drugiej strony mogło zakończyć się globalną katastrofą.

O IFA raz jeszcze

Jak to ci Niemcy robią, że w tak interesującą i bogatą wystawę, jaką jest coroczna, odbywana u schyłku lata Internationale Funk Ausstellung, potrafią wtopić jeszcze drugą imprezę na ten sam temat i równie interesującą, o czym świadczy kręcący się na niej tłum.

Berlin 2008

Zamiast Cafe du Nord była stacja Berlin Messe Süd, a poranek nie był - jak w wierszu u Tuwima - ani mglisty, ani śnieżny, bo - jesiennie już - słoneczny i ciepły. Nie najlepsza więc to chyba okazja do takich, tuwimowskich skojarzeń, od których jakoś nie mogę się uwolnić, ilekroć jestem w Berlinie.

Brytyjczycy i reszta świata

Opowiadała mi kiedyś pewna pani, jak to wybrała się na urlop do egzotycznego kraju, gdzie fotografowała zawzięcie, dokumentując w ten sposób swą wycieczkę życia. Przedostatniego dnia skończyło się jej miejsce na karcie pamięci, więc po powrocie do hotelu założyła inną, tak na wszelki wypadek, bo ostatni dzień pobytu obejmował tylko jakieś zakupy i pożegnalną kolację.

O powinnościach

Okazuje się, że wakacyjne lektury, którym - jak co roku - poświęcam niektóre letnie felietony, mogą być również poważne, a nawet - bardzo poważne.

Parkinsonada, czyli jakto w korporacji bywa...

Lat temu kilka, w sam raz na wakacje, wyszła u nas książka "Witaj lenistwo", będąca satyrą na obyczaje współczesnych korporacji. Jej autorka pokazywała, jak pracując w dużej korporacji, można nie robić nic sensownego, a jedynie umiejętnie wpisywać się w korporacyjną obrzędowość.

Wakacyjna lektura

Dawno, bo ze 40 lat temu, na jednym z koncertów festiwalu Poznańska Wiosna Muzyczna, w którejś z sal Wyższej Szkoły Muzycznej (dziś to Akademia), wykonano utwór awangardowego kompozytora, Leoncjusza Ciuciury. Napisałem w czasie przeszłym - wykonano, a przecież, co w specjalnej zapo-wiedzi podkreślili wtedy wykonawcy, muzyka ta ciągle gra, bo, zgodnie z intencją kompozytora, odegrali oni tylko jakiś jej fragment, a utwór ten trwał już zanim jeszcze grać zaczęli i nadal trwa, mimo że oni spakowali już instrumenty i poszli do domu.

Jeszcze szersze tory

Człowiek w pewnym wieku, wysyłany w dość daleką podróż, mniej jakby oczekuje związanych z nią atrakcyjnych doznań, a za to więcej ma obaw. Szczególnie, gdy jej celem jest Półwysep Iberyjski, a ja sam należę do gatunku, dla którego najlepszym miejscem na lato byłaby Islandia, a może nawet jakiś Szpicbergen.

E-skrzynka

W budynku, gdzie mieści się moja wrocławska kwatera, założono ostatnio nowe, zwane europejskimi, skrzynki na listy.

Whitepaper Connect

Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME - Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2008 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88